100 złotych 1 marca 1940
emitowane przez Związek Walki Zbrojnej



               Czy to o czym chcę pisać, można nazwać fałszerstwem? Z technicznego punktu widzenia jest to naśladownictwo znaku płatniczego innego emitenta, a więc fałszerstwo. Z drugiej strony jest to znak płatniczy emitowany za wiedzą i zgodą władz emigracyjnych, które były uznawane przez wiele obcych państw i większość Polaków. W pewnym sensie ZWZ miało większe od władz okupacyjnych prawo do emitowania znaków płatniczych dla Polski. Tak czy owak nie jest to zwykłe fałszerstwo i dlatego też nie użyłem słowa "fałszywe" w tytule. Na ślad tej sprawy, sprawy ciekawej, a dziś całkowicie zapomnianej trafiłem niedawno.
               Wpadł mi w ręce ciekawy zbiorek fałszywych banknotów polskich. Falsyfikaty przedwojenne, serii lubelskiej i wiele innych. Większość egzemplarzy ostemplowana i opatrzona adnotacjami ekspertów bankowych. Niemałą grupę stanowiły fałszerstwa banknotów okupacyjnych. Znalazł się "londyński góral", którego można którego można długo i zwykle bezskutecznie wśród setek zachowanych 500-złotówek okupacyjnych. Jednak jeszcze bardziej interesujące wydały mi się egzemplarze 100-złotówek z datą 1940. Wśród nich dwie sztuki ostemplowane, lecz na pozór nie mające żadnych oznak fałszerstwa. Oryginalny papier, staranny druk, wszystko jak być powinno. Czy okupacyjny ekspert ostemplował zwykłe oryginały jako falsyfikaty? To raczej mało prawdopodobne. Musiał wiedzieć coś o czym my teraz nie wiemy.
               Zacząłem szukać informacji o akcji fałszowania banknotów przez ruch oporu. Fakt wydrukowania w Anglii partii "górali" jest powszechnie znany, ale może wydrukowano też niższe nominały? Bardzo wysoka jakość druku tych tajemniczych setek mogła sugerować angielskie pochodzenie. Ba, Znak wodny angielskich "górali" różni się dość znacznie od pierwowzoru, a w przypadku badanych stuzłotówek papier wydaje się taki sam, jak użyty do druku innych banknotów. W każdym razie, jeżeli są fałszywe, to nie pochodzą z małego prywatnego warsztatu. Musiała pracować nad nim grupa wybitnych specjalistów. Jeden z artykułów, które pamiętałem z Biuletynu Numizmatycznego obfitował w konkrety. Chodzi o referat Mieczysława Czerskiego "Produkcja banknotów przez Związek Walki Zbrojnej i Armię Krajową", wydrukowany w BN Nr 10 - 12 z 1989 roku. Czytam tam między innymi: Powołano specjalną komórkę pod kryptonimem PWB 17 (Podziemna Wytwórnia Banknotów) Jej komendantem został Mieczysław Chyżyński (pseud. Pełka). W tej grupie pracowała sekcja techniczna, którą kierował Marian Dutkiewicz (pseud. Heniek) i Kazimierz Wiśniewski (pseud. Jurek). Głównym fotografem był Stanisław Stańczyk.
               Komórka liczyła ogółem 57 osób, jej członkowie pracowali m.in. w różnych działach produkcyjnych  i wśród wartowników PWPW, jak też w fabryce papieru na terenie Więzienia Mokotowskiego i w Fabryce Papieru w Mirkowie, gdzie produkowano papier banknotowy. PWB 17 miała współpracowników w instytucjach, ze strony których była potrzebna konkretna pomoc. 
               Prace przygotowawcze trwały około roku [...]. Ze względu na konieczność ścisłej konspiracji część podstawowych urządzeń, m.in. litografię, umieszczono w domu przy ulicy  Żulińskiego 3 (obecnie Żurawia) na III piętrze.
               Wreszcie po pełnym wyposażeniu litografii przystąpiono do produkcji banknotów. Członkowie komórki PWB 17, pracownicy PWPW zaczęli dostarczać do tajnej drukarni niezbędne odbitki banknotów 10, 20, 50, 100 i 500 złotowych w kolorze czarnym. Chodziło tu o wierne odtworzenie poddruku głównej i odwrotnej strony banknotów, a następnie poszczególnych części nieraz dość precyzyjnych rysunków giloszowych. Po należytym skopiowaniu następowało odpowiednie przygotowanie kamienia litograficznego. Technologia tego procesu była dużym sukcesem Mariana Dutkiewicza, sam druk odbywał się na ręcznej prasie litograficznej, tzw. hamburce.
              
Po zacytowaniu tych fragmentów trzeba skomentować kilka faktów. Po pierwsze PWB 17 otrzymała czarne odbitki banknotów z PWPW, w referacie nie jest to wyraźnie powiedziane, ale chodziło niewątpliwie o oddzielne odbitki wszystkich kolorów awersu i rewersu. Tak więc w przypadku 100-złotówek na komplet składało się 6 czarnodruków po jednym na każdy kolor awersu i po jednym na każdy kolor rewersu. Jeśli fałszerz wykonuje fałszywe klisze metodą fotografowania oryginału, to wówczas oddzielenie poszczególnych kolorów stanowi największą trudność. Wtedy też powstaje najwięcej błędów. Projektanci banknotów dobierają barwy tak, aby ich rozdzielenie za pomocą barwnych filmów fotograficznych było niemożliwe. Dzięki pracownikom PWPW ta, największa trudność została ominięta. Oddzielne czarnodruki umożliwiły specjalistom z PWB 17 szybkie wykonanie prawie doskonałych form drukarskich. Druga sprawa wymagająca skomentowania to technika druku. Czesław Miłczak w "Katalogu polskich pieniędzy papierowych" pisze, że 100-złotówki 1940 były drukowane typograficznie, w referacie jest mowa o litografii. Nie wnikam tu w problemy związane z drukiem innych nominałów, ale jeżeli w katalogu podana jest informacja, że wszystkie nominały od złotówki do 100 złotych z 1940 roku drukowane były typograficznie, a 500 złotych "góral" wklęsłodrukiem i typografią, to po co w PWB 17 stosowano litografię? Wszak wykonanie fałszywych form typograficznych jest prostsze! Jednak z oględzin pod mikroskopem różnych egzemplarzy 100-złotówek 1940 (wszystkich serii) wynika, że główny druk awersu (kolor brązowy) to druk płaski (litografia), a pozostałe barwy były drukowane typograficznie. Po to więc potrzebny był w PWB 17 sprzęt do litografii. Autor katalogu nie zwrócił uwagi na to, że nie wszystkie barwy banknotów okupacyjnych były drukowane typografią, a Mieczysław Czerski nie wspominał w referacie, że oprócz litografii, była stosowana również typografia, a jeżeli rzeczywiście w PWB 17 drukowano także "górale" to musiano stosować również wklęsłodruk.
               Do produkcji falsyfikatów potrzebny był oczywiście papier ze znakami wodnymi, stosowany do oryginałów. Papier ten produkowały papiernia w Mirkowie i papiernia przy Więzieniu Mokotowskim. W obu tych papierniach działali członkowie komórki PWB 17. Mimo bardzo ścisłej kontroli przy produkcji, magazynowaniu i wydawaniu papieru, umiano go zdobyć.

               I znów przyda się kilka zdań komentarza, rzeczywiście 100-złotówki okupacyjne z datą 1940 były drukowane na papierze dwóch rodzajów. Dość łatwo jest je rozróżnić. Pierwszy ma ostro i wyraźnie zarysowane małe romby, na drugim romby te są praktycznie niewidoczne. Nie ulega wątpliwości że jeden pochodzi z Mokotowa, drugi z Mirkowa. Dziś jednak nie da się już ustalić który papier z której papierni pochodzi. Wyprzedzając nieco tok wywodu nadmienię, że wszystkie znane mi 100-złotówki wydrukowane przez PWB 17 (udało mi się znaleźć i obejrzeć ponad 20 sztuk z różnych źródeł i z różnymi początkami numeru) są drukowane na papierze drugiego typu (z rozmytym znakiem wodnym). Wynika z tego, że praktycznie cały papier pochodził z jednego źródła: albo z Mirkowa, albo z Mokotowa. Jeżeli rzeczywiście dla PWB 17 pozyskiwano papier z obu papierni, to jedna z nich miała znaczenie dominujące. W celu zachowania pozorów oryginalności potrzebna była bieżąca numeracja banknotów, stosowana w PWPW, jak również wielkość cyfr właściwa numeratorom używanym w PWPW. Członkowie komórki PWB 17 rozwiązali ten problem następująco: wykradli z dobrze strzeżonych przez Niemców kas pancernych oryginalne numeratory i wypożyczali je z soboty na niedzielę lub w dni świąteczne do tajnej drukarni.
                Tak więc 100-złotówki drukowane przez PWB 17 miały oryginalny papier i numery odbite z oryginalnego numeratora i najprawdopodobniej były drukowane tymi samymi farbami, co drukowane oficjalnie. Farba jest materiałem trudniejszym do ścisłego rozliczenia niż papier i jeżeli zdołano dla PWB 17 oryginalny papier, to zapewne zdobyto też oryginalne farby. Jedynym nieoryginalnym elementem pozostawały więc formy drukarskie. I one jednak jako wykonane z czarnych odbitek oryginalnych form musiały być prawie doskonałymi kopiami pierwowzorów. Jasne jest jednak, że jeżeli formy drukarskie nie były oryginalne, to mimo wykonania ich metodą fotograficznego przenoszenia rysunku z oddzielnych czarnodruków, musiały różnić się od pierwowzorów jakimiś drobnymi elementami rysunku. Po przebadaniu pod mikroskopem dwóch ostemplowanych banknotów i porównaniu ich z innymi 100-złotówkami z datą 1940. Znalazłem sporo różnic, przeważnie jednak bardzo drobnych. Najistotniejszą różnicę można zobaczyć bez szkła powiększającego i prawdopodobnie została ona wprowadzona celowo, alby umożliwić osobom wtajemniczonym łatwe rozpoznanie w obiegu banknotów "podziemnego" pochodzenia. Chodzi o różnicę  w portrecie, który znajduje się na marginesie awersu.

               Po ustaleniu różnic zacząłem przeglądać wszystkie 100-złotówki z 1940 roku jakie wpadły mi w ręce. Ustaliłem dzięki temu, że wszystkie 100-złotówki ZWZ trafiają się z numerwmi: B05..., B06..., B07..., B08..., B09..., B10... oraz B15.... Oczywiście numery takie występują również na zwykłych 100-złotówkach.
               To bardzo smutne, ale mimo mistrzowskiego wykonania, 100-złotówki emitowane przez ZWZ bardzo szybko zostały wykryte przez władze niemieckie. Skąd to wiadomo?, to proste. W numeracji 100-złotówek 1940 występuje dziwna luka. Znane są serie A, B, C, D i E. Jednak seria B urywa się na numerach B22.... Potem następuje seria C. Powód występowania tej luki jest oczywisty w świetle przedstawionych powyżej faktów. Natychmiast po wykryciu fałszywych banknotów i po ustaleniu, że wszystkie mają oznaczenie serii B, władze okupacyjne nakazały wstrzymać emisję serii B. Jest oczywiste, że numeracja 100-złotówek ZWZ nie wyprzedzała numeracji legalnej emisji. Tak więc wiadomo, że akcja ZWZ rozpoczęła się nie wcześniej niż wtedy, gdy drukowane były legalne banknoty z numerami B05..., a fakt jej prowadzenia (co nie jest równoznaczne z dekonspiracją PWB 17) został wykryty, gdy "legalna" numeracja doszła do B22.... W praktyce mógł to być miesiąc, najwyżej dwa. Na jednym z egzemplarzy znalazłem adnotację: Fałszywy ser. "B" Nie przyjęty przez Bank Rolny do depozytu 24 / II. Banknot z tą adnotacją nie jest banknotem ZWZ, a notatka świadczy o tym, że 100-złotówki serii B nie były  przyjmowane przez bank przez bank, bez względu na to jakie było ich rzeczywiste pochodzenie.
               Nie jest wykluczone, że PWB 17 drukowała również 100-złotówki późniejszych serii, być może usunięto różnice umożliwiające ich łatwe rozpoznanie. Mam nadzieję, że opisane tu sprawy okażą się interesujące dla miłośników starych banknotów. Banknoty emitowane przez polskie podziemie to przecież wspaniała pamiątka historyczna.

Tekst autorstwa Pawła Bohdanowicza - Przegląd Numizmatyczny 


BACK