Produkcja banknotów przez Związek Walki Zbrojnej i Armię Krajową


 

                W okresie okupacji hitlerowskiej naród polski nigdy nie pogodził się z utratą niepodległości Polski. Warszawa była w tym czasie pierwszym ośrodkiem, gdzie z patriotycznych pobudek działały pojedyncze osoby i ugrupowania, a przede wszystkim organizacje wojskowe, których celem była walka z najeźdźcą zarówno na odcinku gospodarczym, jak i wojskowym.
               10 stycznia 1940 roku hitlerowskie władze okupacyjne wycofały z obiegu banknoty Banku Polskiego wartości 100 oraz 500 zł i zarządziły złożenie ich do depozytu bankowego. Część stuzłotówek wprowadzono ponownie do obiegu po umieszczeniu na nich nadruku: "Generalgouvernement für die besetzten Polnischen Gebiete". Do depozytu złożono banknoty na ogólną sumę 7 milionów złotych, stanowiło to szacunkowo około 3% wartości ogólnej tychże banknotów, znajdujących się na rynku pieniężnym.
               Nie zabrakło oczywiście pomysłowych i przedsiębiorczych warszawiaków, którzy pośpieszyli hitlerowcom z "pomocą". Z autopsji znane mi są fakty (autorowi referatu), że w Warszawie na Placu Kercelego, odręcznie stemplowano banknoty 100-złotowe emisji 1932 i 1934 roku. Nadruk wykonywany był za pomocą kauczukowego stempla, przy czym pobierano za to opłatę w wysokości do 50 złotych od sztuki. Rezultat prymitywnego zabiegu drukarskiego nie był jednak nadzwyczajny. Banknoty przestemplowane na Placu Kercelego różniły się znacznie od oryginalnych. Nie sprzyjało to szerszej produkcji falsyfikatów, natomiast powodowało straty i represje ze strony okupanta. Niezależnie od działalności "menniczej" na Kercelaku wiele osób na Bazarze Różyckiego prowadziło skup nieważnych już 100-złotówek i po zaopatrzeniu ich w nadruk na maszynach drukarskich przywracało im "pełną wartość nabywczą". Zajmował się tym procederem m.in. drukarz Włodzimierz Kurowski, z którego relacji wynika, że osobiście puścił w obieg ponad 200 sztuk banknotów 100-złotowych. Nadruki, wykonane fachowo, nie były w zasadzie rozpoznawane przez okupanta. Z dalszego ciągu relacji Włodzimierza Kurowskiego wynika, że w środowisku drukarskim w Warszawie działały co najmniej jeszcze dwie grupy zajmujące się fałszowaniem 100-złotówek. Grupy te pozostawały w kontakcie z pracownikami instytucji bankowych, i tak np. urzędnik "Post Sparkasse" Stanisław Borczyk ułatwiał wymianę falsyfikatów na banknoty oryginalne. Opisane powyżej przedsięwzięcia miały charakter prywatny, były organizowane spontanicznie i sporadycznie.
               Po rozpoczęciu działań wojennych w 1939 r. powstał w konspiracji Związek Walki Zbrojnej. ZWZ dysponował od samego początku znacznymi środkami finansowymi. Buły to pozostałości kas różnych jednostek Kwatermistrzostwa Wojska Polskiego. Komenda Główna ZWZ poleciła w styczniu 1940 roku Mieczysławowi Chyżyńskiemu, późniejszemu organizatorowi i komendantowi komórki PWB, by nawiązał kontakt z pracownikami Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych w celu dokonania przedruku znacznej liczby 100-złotówek dla celów ZWZ. Przedruk ten, dokonany nadostarczonych oryginalnych banknotach , został dokonany w PWPW w bardzo krótkim czasie. ZWZ nie zdążył jednak wprowadzić do obiegu większej ilości falsyfikatów, ponieważ z końcem stycznia 1940 roku pojawiły się już banknoty Banku Emisyjnego. 
               Walka zbrojna przeciw okupantowi wymagała, rzecz jasna, poważnych środków pieniężnych. W celu ich zdobycia Komenda Główna ZWZ zajęła się produkcją fałszywych pieniędzy w sposób zorganizowany i z udziałem fachowców. Decyzję tę osobiście zaakceptował generał Grot - Rowecki. Powołano specjalną komórkę pod nazwą PWB 17 (Podziemna Wytwórnia Banknotów). Jej komendantem został Mieczysław Chyżyński (pseud. Pełka). W skład grupy wchodziła sekcja techniczna, pod kierownictwem Mariana Dudkiewicza (pseud. Heniek) i Kazimierza Wiśniewskiego (pseud. Jurek), głównym fotografem był Stanisław Stańczyk. Komórka liczyła ogółem 57 osób, jej członkowie pracowali m.in. w różnych działach produkcyjnych  i wśród wartowników PWPW, jak też w fabryce papieru na terenie Więzienia Mokotowskiego i w Fabryce Papieru w Mirkowie, gdzie produkowano papier banknotowy. PWB 17 miała współpracowników w instytucjach, ze strony których była potrzebna konkretna pomoc. 
               Prace przygotowawcze trwały około roku, głównie w punktach przy ulicy Uniwersyteckiej 1 oraz Narbutta 3a. Ze względu na konieczność ścisłej konspiracji część podstawowych urządzeń, m.in. litografię, umieszczono w domu przy ulicy  Żulińskiego 3 (obecnie Żurawia) na III piętrze. Mieszkało tam wielu Niemców, co stanowiło wówczas pewną gwarancję bezpieczeństwa. Wreszcie po pełnym wyposażeniu litografii przystąpiono do produkcji banknotów. Członkowie komórki PWB 17, pracownicy PWPW zaczęli dostarczać do tajnej drukarni niezbędne odbitki banknotów 10, 20, 50, 100 i 500 złotowych w kolorze czarnym. Chodziło tu o wierne odtworzenie poddruku głównej i odwrotnej strony banknotów, a następnie poszczególnych części nieraz dość precyzyjnych rysunków giloszowych. Po należytym skopiowaniu następowało odpowiednie przygotowanie kamienia litograficznego. Technologia tego procesu była dużym sukcesem Mariana Dutkiewicza, sam druk odbywał się na ręcznej prasie litograficznej, tzw. hamburce.\
               Do produkcji falsyfikatów potrzebny był oczywiście papier ze znakami wodnymi, stosowany do oryginałów. Ten problem udało się również rozwiązać, papier ten produkowały papiernia w Mirkowie i papiernia przy Więzieniu Mokotowskim. W obu tych papierniach działali członkowie komórki PWB 17. Mimo bardzo ścisłej kontroli przy produkcji, magazynowaniu i wydawaniu papieru, umiano go zdobyć. Działo się to dzięki temu, że przy transportach z fabryk do PWPW wtajemniczeni konwojenci otrzymywali dodatkowo pewną ilość papieru z określonym przeznaczeniem. W drodze do PWPW ten dodatkowy papier był w umówionych miejscach zrzucany, względnie przekazywany osobom, które dostarczały go następnie to tajnej drukarni. Bezpośrednio na terenie PWPW  komórka pod kryptonimem X, jej kierownikiem była Janina Sowińska (pseud. N 1). Otrzymywała ona również od członków komórki PWB 17 czysty papier ze znakami wodnymi na banknoty 10, 20, 50 i 100 złotych, wydając w zamian wydrukowane już arkusze tych samych oryginalnych banknotów, jednak bez numeracji. Następnie w punkcie na Gocławku, przy ulicy Paskowej, banknoty były numerowane. W celu zachowania pozorów oryginalności potrzebna była bieżąca numeracja banknotów stosowana w PWPW, jak również wielkość cyfr właściwa numeratorom używanym w PWPW. Rozwiązano to następująco: członkowie komórki PWB 17 wykradali z dobrze strzeżonych przez Niemców kas pancernych oryginalne numeratory i wypożyczali je z soboty na niedzielę i dni świąteczne do tajnej drukarni. Nad ranem numeratory wracały na swoje miejsce do PWPW. Tak postępowano przy niższych nominałach , banknoty 500 złotowe wykonywane były wyłącznie przy ulicy Żulińskiego 3 (Żurawia) oraz w drukarni Włodzimierza Cukrzyńskiego przy ulicy Marszałkowskiej 71. Wykończone odpowiednio arkusze cięto do właściwego formatu, a następnie układano w odcinki w paczkach po 100 sztuk według kolejności numeracji, oryginalne opaski do paczek dostarczane były wprost z PWPW. Paczki z falsyfikatami przekazywano stopniowo, przy zachowaniu szczególnej ostrożności do komórki X, działającej w PWPW (komórka liczyła 4 osoby). Członkowie X wymieniali paczki falsyfikatów na oryginalne banknoty, przy czym oryginalne opaski fałszywych paczek otrzymywały pieczątkę "Makulatura". Oryginalne banknoty wynoszono przy najbliższej okazji i doręczano je do VII Oddziału Sztabu ZWZ. Falsyfikaty, znajdujące się w PWPW, członkowie komórki X przekazywali z kolei komisji (na której czele stał Niemiec), do zniszczenia, jako braki powstałe w czasie produkcji. W ten sposób wszelki ślad fałszerstwa banknotów ginął bezpowrotnie. Tak pomyślana organizacja falsyfikatów nie narażała społeczeństwa na straty i zapobiegała ewentualnym represjom ze strony okupanta.
               Według niepełnych danych, znajdujących się w posiadaniu Mieczysława Chyżyńskiego, zdobyto w ten sposób następujące ilości banknotów: 10 zł na sumę 24 220 zł, 20 zł na sumę 56 520 zł, oraz 100 zł na sumę 1 147 400 zł. Akcja trwała do końca 1942 roku, kiedy to zapadła decyzja jej przerwania. Na to postanowienie złożyło się wiele przyczyn. Przede wszystkim fakt, że w Warszawie zaczęły się pojawiać coraz większe ilości fałszywych pieniędzy produkowanych przez różne osoby. W związku z tym hitlerowcy wzmogli kontrole i uczulili się na wszelkiego rodzaju manipulacje związane z procesem produkcji banknotów. Za wskazanie osób zajmujących się fałszowaniem pieniędzy okupant wyznaczył nagrodę w wysokości 50 000 złotych.
               Podczas jednej z łapanek na Gocławiu zatrzymany został członek komórki PWB 17, który miał przy sobie dużą ilość półfabrykatów, niósł je do numeracji w punkcie przy ulicy Piaskowej. Tylko dzięki szybkiej orientacji zatrzymanego nie doszło do wydania grupy. W tym samym czasie w mieszkaniu jednego z członków komórki X pojawiło się Gestapo. Rewizja niczego nie wykazała, kontrwywiad ustalił następnie, że Gestapu nic nie wiadomo na temat produkcji pieniędzy przez ZWZ a rewizja miała charakter przypadkowy.
               Powyższe fakty zaniepokoiły jednak generała Grota - Roweckiego. Coraz poważniej zaczęto się liczyć z możliwością rozszyfrowania przez hitlerowców komórki PWB 17. Do tego nie można było dopuścić, ponieważ produkowała ona również kartki żywnościowe, talony na żelazo, talony na obuwie zarówno dla Polaków jak i dla Niemców, kennkarty, niemieckie książeczki wojskowe, legitymacje gestapo, itp. Była to podstawowa i zasadnicza produkcja PWB 17, niezbędna dla działalności ZWZ.
               Szalę przechylił ostatecznie jeden ze skoczków radzieckich, niejaki Arciszewski, który nawiązał bezpośredni kontakt z M. Chyżyńskim, prosząc o dostarczenie mu dokumentów potrzebnych do poruszania się na terenie Generalnego Gubernatorstwa. W zamian za dokumenty Arciszewski przekazał Chyżyńskiemu 50 000 złotych w odcinkach 50-złotowych. Po sprawdzeniu okazało się że są to falsyfikaty. Tak więc trzeba było się liczyć z tym, że w następstwie wpadki w podziemiu wojskowym, sprawa fałszowania banknotów przejdzie z rąk niemieckiej policji kryminalnej w ręce groźniejszej w tym wypadku Abwehty (kontrwywiadu niemieckiego).
               Postanowiono ostatecznie w końcu 1942 roku przerwać produkcję banknotów i przesłać wszystko, co było do tej produkcji niezbędne do Wielkiej Brytanii. Wysłane zostały odbitki banknotów 50, 100 i 500 złotowych w kolorze czarnym i poszczególnych fazach, jak też odciski eguterów (wypukły lub wklęsły wzór znaku wodnego na siatce fosforobrązowej, naciągany na bęben w maszynie papierniczej) w gipsie i próbki poszczególnych farb. Przesyłka dotarła na miejsce przeznaczenia, świadczy o tym fakt, że już w maju 1943 r. oddziały leśne zaczęły otrzymywać banknoty ze zrzutów.
               Z komórki PWB 17 liczącej w 1940 roku 57 osób, pozostały obecnie przy życiu zaledwie trzy osoby (tekst powstał około 1989 roku więc należy sądzić że dane te mogły ulec niestety zmianie). Inni zginęli w okresie okupacji i w Powstaniu Warszawskim. O tym jak wysokie było ich morale świadczy fakt, że okupant nigdy nie dowiedział się o działalności komórki PWB 17 i X w zakresie fałszowania pieniędzy. Z informacji otrzymanych od Mieczysława Chyżyskiego i Mariana Dutkiewicza PWB 17 i X wyprodukowały, względnie wymieniły na banknoty oryginalne oraz dostarczyły do VII Oddziału Sztabu KG ZWZ ponad 18 milionów złotych. 

               Banknoty z nadrukiem AK "Reguła" Pierwszy żołd powstańczy SIERPIEŃ 1944 R. nie były osobną emisją i miały znaczenie wybitnie propagandowe - nie mogąc stanowić  źródła dodatkowych  funduszy na prowadzenie walki. W okresie Powstania istniał głównie handel wymienny i to przeważnie artykułami spożywczymi, a jedynym powszechnie uznanym środkiem płatniczym był dolar. Co więc skłoniło dowództwo jednej z jednostek AK do wydania takich banknotów w okresie Powstania? Co oznacza hasło "Reguła"? Która jednostka je wydała? Pytania te były przedmiotem dużego zainteresowania zarówno kolekcjonerów jak i byłych żołnierzy AK. Oto próba znalezienia odpowiedzi.
               W okresie Powstania Warszawskiego miasto zostało podzielone na szereg obwodów. Dzielnica Śródmieście była objęta działaniami bojowymi I Obwodu, w skład którego wchodził IV Rejon AK z dowódcą mjr. Stanisławem Steczkowskim pseud. Zagończyk (po wyzwoleniu płk. odrodzonego Wojska Polskiego), szefem sztabu mjr Romualdem Górskim pseud. Bystry i kwatermistrzem kpt. pseud. Bystry jego nazwisko trudno jest ustalić - został zabity przez Niemców w Grodzisku Mazowieckim po upadku Powstania.
               Ze względów konspiracyjnych hasło "Reguła" było kryptonimem dowództwa IV Rejonu AK na godzinę "W", tj. na godzinę rozpoczęcia powstania. Kryptonim ten znało zaledwie kilka osób z dowództwa sztabu IV Rejonu, I Obwodu i Głównej Komendy AK.
               W pierwszych dniach powstania oddziały odniosły sukces zajmując niektóre strategiczne punkty w stolicy. Wśród żołnierzy zapanował wtedy entuzjazm i wiara, że wyzwolenie jest już bliskie. Nastrój ten udzielił się też dowódcy IV Rejonu, który kierując się pobudkami patriotycznymi postanowił upamiętnić to historyczne wydarzenie, wydając rozkaz przygotowania polskich pieniędzy i wypłacenia nimi pierwszego żołdu powstańczego. Rozkaz ten był jego wyłączną inicjatywą - z pominięciem Komendy Głównej AK (dlatego zapewne brak było wzmianki o banknotach w ogólniejszych opracowaniach). Chciano w ten sposób umocnić wiarę w zwycięstwo oraz pozostawić przyszłym pokoleniom dokument walki zbrojnej ludu warszawskiego o niepodległość Polski. Z uwagi na działania wojenne, dowództwo nie miało możliwości wydrukowania nowych banknotów, dlatego polecono dokonać nadruku na banknotach obiegowych, tzw. młynarkach. Umieszczono na nich napis: AK "Reguła", będący kryptonimem IV Rejonu, Był to pierwszy żołd powstańczy 1944 r. Nadruków na używanych już banknotach, przeważnie o nominałach 10, 20, 50, 100 złotowych, znacznie rzadziej 1, 2, 5, 500 złotych dokonywano w drukarni PKO mieszczącej się przy ulicy Marszałkowskiej róg Świętokrzyskiej.
               Ile takich banknotów przygotowano trudno jest po tylu latach określić. W ramach symbolicznego żołdu dowództwo zamierzało dać każdemu żołnierzowi IV Rejonu co najmniej po jednym banknocie. Według danych płk. S. Steczkowskiego IV Rejon liczył w sierpniu 1944 r. ponad 5 000 żołnierzy. Nie wiadomo przy tym, czy wszyscy otrzymywali banknoty. Nie mogli żołdu otrzymać żołnierze , którzy w tym czasie brali udział w akcjach bojowych.
               Znane są banknoty 20 złotych z nadrukiem dokonywanym na maszynie biurowej, na marginesie awersu o treści: "Armia Krajowa Żołd za I i II dekadę sierpnia 1944 r. D-ca Kompanii, Warszawa dnia 11.9.1944 r. w czasie Powstania". Na innych banknotach umieszczono datę 12.9.1944 r. Banknoty te otrzymywali żołnierze batalionu "Chrobry II", który wchodził w skład IV Rejonu.
               Należy przypuszczać, że z braku dostatecznej ilości banknotów z nadrukiem "Reguła" lub za względu na niedostarczenie ich na czas, dowódca wspomnianej kompanii polecił przygotować odpowiednią ilość banknotów z powyższym nadrukiem i wypłacić nimi symboliczny żołd. Obecnie banknoty te są bardzo rzadkie. Inicjatywa dowództwa IV Rejonu spotkała się z uznaniem dowódców innych jednostek, którzy też podjęli podobną akcję w celu upamiętnienia Powstania Warszawskiego. Istnieją nieliczne banknoty stemplowanie okrągłą pieczęcią "Komenda Okręgu A.K. m.st. W-wy" i "Okręg Warszawski - Dowódctwo zgrup. IV". Do naszych czasów zachowało się niewiele z tych ciekawych banknotów i dlatego są one poszukiwane przez kolekcjonerów i żołnierzy AK.
 

Banknot 5 złotych 1940 z nadrukiem



               

Tekst autorstwa Jana Moczydłowskiego - Biuletyn Numizmatyczny Nr 10-12, 1989 r.


BACK